edlech | e-blogi.pl
Blog edlech
WINNE PODKARPACKIE KLIMATY 2018-08-31

Nie nasza wina
że w tym samym czasie
świętujemy Dni Wina
i w Krośnie
i w Jaśle
sorry
takie czasy
winny klimat


BURAKI BURACZANE ;) 2018-08-30

Tylko i wyłącznie
dosłownie cytuję
a niemniej jednak 
cofam się do tyłu
ja osobiście
fakt to autentyczny
wracam spowrotem
tylko sam jeden 
przedostatni od końca
ostatnie metry finiszowe
poprawię się na lepsze
wspólnie razem
jak dwa bliźniaki
w pełnym komplecie
będziemy kontynuować dalej
dzień dzisiejszy
realną rzeczywistość
a efekt końcowy
plus dodatkowy
zobaczymy naocznie


ISTOTA 2018-08-24

Już wszystkie pytania
zadane
czy istnieje Bóg
czy być albo nie
czy istnieje 
sens istnienia
czy istnieje 
istnienie
a ja odpowiadam
(po kilku piwach)
to nieistotne
z perspektywy absolutu
(bo piwo jest istotne
w moich rozważaniach
nad istotą istnienia)


ŻAL ZA ROSOŁEM 2018-08-21

Zacny rosole
pieszczę cię niespiesznie
dodając ingrediencje
twojej konsystencji
stosowne
oczywiście kurzyna
a czasem wołowe
niekiedy golus indyka
albo skrzydło kacze
a po odłowieniu wsrętnych
pienistych mętów
oczywiście selera 
i pietruszki korzeń
bez tego prawdziwy rosół
być nie może
w tym cała tajemnica smaku
cebula 
ząbek czosnku dla ostrości 
marchewka dla słodkości
łyżeszka soli
i zioła angielskie
liście bobkowe
i w gębie szczęście
ale czasami zdarza się
nieszczęcie
posmakowawszy cię 
z rozkoszą 
w ostatnią sobotę
z makaronem jajecznym
z odrobiną maggi
natką pietruszki
i koperku szczyptą
tak byłem smakiem 
ukontentowany
że zapomniałem 
nie tylko o troskach
o losie nieludzkim
lecz o tym by cię
schować do lodówki
w niedzielę rano
(o ja nieszczęsny!)
zobaczyłem że jesteś
niestety skiśnięty
zatem musiałeś
(oj ty czasie smutny)
wrócić do kanału
niestety na skróty


KSIĘGA LUSTRA 2018-08-20

Ósmeg dnia stworzyłem lustro.
Rzekłem: Niech się stanie odbicie
całego stworzenia, by mogło oglądać się
w doskonałości swojej.
I grom uderzył w zbocze góry skalistej, a ze skały wypłynęło żywe srebro z ołowiem i cyną zmieszane i przyległo  do niej taflą gładką
jak powierzchna wód stojących.
Nazwałem ową ścianę speculum, czyli lustro, bo blaskiem słońca zajaśniało, a w nocy poświatą księżyca.
Jednakoż wszelki zwierz i ptactwo omijało owo
speculum, jakoby nie istniało. Dopiero kiedy nadzedł Człowiek z towarzyszącą mu Niewiastą, ujrzał odbicie swoje i odbicie Niewiasty. A że rozumne miał spojrzenie, jako stworzony na obraz i podobieństwo Moje, pojął okazałość swoją i dostojeństwo swoje. Skierował wdzięczne spojrzenie ku obłokom, skąd spoglądałem na dzieło stworzenia błogosławiąc mu.
Tymczasem Niewiasta, wiedziona słabością natury swojej, jako że wtórym stworzeniem była, z kości Człowieka się wywodzącą, jęła się przed lustrem krygować a wdzięczyć. Gładziła skórę swoją i włosy, obracała dokoła siebie na palcach stóp, podnosiła ręce splatając nad głową dłonie. 
Ujrzałem w jej oczach zachwyt niezdrowy i ciekawość nadmierną.
Ujrzał był też owe afekty Upadły Anioł, pod postacią węża oślizłego pomiędzy gałęziami zakazanego drzewa czyhający, i poczytał je za słabość ludzką.
Wówczas to, korzystając ze sposobności, jął
kusić Niewiastę, by zerwała zakazany owoc, a posiądzie wiedzę dobrego i złego.
Tak też uczyniła, zwiedziona podszeptami Upadłego, i ujrzała nagość swoją w lustrze.
Spojrzała na Człowieka i ujrzała nagość jego, z przyrodzeniem podobnym wężowi oślizłemu.
Kiedy wyszło na jaw, że złamali Mój rozkazkaz, by nie spożywać owocu z drzewa poznania dobrego i złego, oddaliłem ich z ogrodu.Pozwoliłem Niewieście, która z chwilą ujrzenia siebie nagiej nazwała się Kobietą, zabrać ułamek lustra, by oglądała w nim, jak powoli nadchodzi starość i śmierć.
Wygnawszy ludzi, udałem się do Absolutu, gdzie przebywam po wieki wieków, a ogród Eden zasypały piaski lotne.


DO KOCHANOWSKIEGO JANA 2018-08-17

Gdybyś jakowym cudem,
w cielesnej postaci,
tu w rodzone strony
powrócił na nowo,
zadumałbyś się snadnie 
nad rodaków mową,
zwłaszcza nad Polaków
słowem ulubionym -
że takie na języku
jak specjał łakomy;
chcialbyś nim ucukrować
fraszkię krotochwilną;
wyjaśniam więc pilno -
racz wybaczyć śmiałość
marnemu wyrobnikowi,
że poucza mistrza,
z a j e b i ś c i e -
Waszeć,tłumacząc ostrożnie,
w mowie dawnej polskiej
znaczy: o c h ę d o ż n i e.


MODLITWA WIECZORNA 2018-08-14

Dziękuję
za dzisiejszy dzień
za słońce gorące
za cień
w którym mogłem
złapać oddech
za spadające gwiazdy
za ćmy
które tańczą dla mnie
pod latarnią
i proszę o sny
w których spełniasz
niespełnione
a jutro
nie zapomnij o mnie
i obudź mnie 
bo przecież muszę
wyjść rano
na spacer z psem


KAWA 2018-08-14

Zanim rzeki
dopłyną do mórz
zanim przewieją wiatry
zanim pogasną gwiazdy
zanim staną zegary
nikomu już niepotrzebne
zdążysz mi powiedzieć
usiądź
napijemy się kawy


WIŚNIE ZA WISŁĄ 2018-08-07

Sędziowie jeszcze
niezawiśli
i Wisła jeszcze płynie
za Wisłą wiśnie
wiszą na wiśni
sędziowie
jeszcze nie
zawiśli


ANTRAKT 2018-08-01

Krótka przerwa
w odwiecznym spektaklu
kosmosu
powoli opada 
ciemna kurtyna chmur


widownia
składająca się głównie
z zawodowych astronomów
astronomów amatorów
i romantycznych kochanków
(jeżeli jeszcze tacy są)
może teraz wrócić 
(w cudzysłowiu) na ziemię
i pomyśleć o tak zwanych 
sprawach przyziemnych


może pomyśli który
o parasolu
bo przecież idzie na deszcz
ale bardziej zajmują go
niegdysiejsze deszcze
meteorów


może by tak do okulusty
pomyśli
bo mgławice coraz mglistsze
a jeszcze tyle koniunkcji
i zaćmień do obejrzenia
ale nie ma czasu 
bo zajmuje go czyszczenie
okularu teleskopu


czasem czyni
sam przed sobą
rachunek sumienia
z niezapłaconych na czas
rachunków
nieświadomie łącząc to
co metafizyczne
z realnym


ponad chmurami
gwiazdy i planety
zawsze gotowe
do odegrania roli
ślepego świadka nicości
czekają na kolejną odsłonę


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]