edlech | e-blogi.pl
Blog edlech
TWÓJ PORTRET 2013-09-26

Ta w lustrze twarz
twój portret bardzo wierny
co go maluje czas

bez akrylowych farb i tempery
wystarczy odrobina światła
słońca albo ulicznych lamp

śledzisz wytrwały jego trud
zmaganie z formą 
i przedmiotem zmiennym 

na powierzchnię gruntowaną zmęczeniem
kładzie coraz to wyrazistsze
światłocienie

coraz to bruzdy zmarszczek pogłębia 
coraz to wybiela biel siwizny
i wygasza jasność spojrzenia 

a kiedy położy werniks
i koniec zwieńczy dzieło
przyjdzie na wernisaż gości wielu
w czerni

Ta w lustrze twarz
twój portret bardzo wierny
co go maluje czas
bez akrylowych farb i tempery

wystarczy odrobina światła


U NAS NA PÓŁNOCY (severu) 2013-09-25

/przekłożyłem na rymowany z polskiego nierymowanego/


W Bielskim lesie mamuty się plą-ta-ją
niesolone smaku wcale nie ma-ją
nie uwierzysz jaka to jest ro-bo-ta
by ukisić taką trąbę ma-mu-ta

tutaj dziura jest totalna
nie mów nic bo w pysk cię walne
i mam w dupie że się boczysz
tak się żyje na północy

wiatry wyją z każdej strony
zamiast kaczek jemy wrony
taki już nasz los pieprzony
tak sie u nas żyje tu

W koło maszty komórkowej łą-czno-ści
u nas nawet zboże nie chce wy-ro-snąć
psy zjadają co wygrzebią spod zie-mi
tylko baby u nas w ciąży nie-zmien-nie

tutaj dziura…

Pod pomnikiem Masaryka fon-tan-na
tryska woda jak gejzery w Is-lan-dii
duży mały gruby chudy biały czar-ny
może sobie głowę umyć za dar-mo

tutaj dziura…

Z Karoliny ładnie widać Eu-ro-pę
pod Radhostem spotkasz tylko ho-ło-tę
po wypłacie jest tu bracie jak w pie-kle
Praga daleko a Pan Bóg jest w nie-bie

/2 wersja:
po wyłacie jest tu Sajgon że ho ho
Praga daleko a Pan Bóg wy-so-ko/


http://www.youtube.com/watch?v=vxjpS2zrxPI


DOSTOJNA PANI 2013-09-22

 


Witaj Schizofrenio
piękne imię twoje
dostojna pani
a ród twój zacny
ale strój nad wyraz skromny
niewyszukany
szpitalne łachmany
którymi okrywasz nagość duszy
skulonej z bólu istnienia
jak zbity pies
gdzieś w kącie 

a teraz pani prowadź mnie 
przez złudne ogrody miraży
i każ wierzyć
że to nie szare zakamarki 
szpitalnych korytarzy
że na ścianie odcisk dłoni
samego Pana Boga
a nie zaciek beznadziei
że podłoga po której stąpam
bez sensu i celu
nieba jest przedpokojem

widzisz
już u bram stoją 
anioły w krochmalonych fartuchach białych
i zapraszają milionowym szeptem
wstąp tutaj na prawo
na prawo
a diabeł w nienagannie skrojonym garniturze 
ze skóry edeńskiego węża 
zaprasza na lewo
na lewo
tam pośrodku w białej sukni
sama śmierć stoi
i zaprasza przymilnym gestem
więc chodźmy we dwoje
i niech pójdzie z nami
twoja siostra bliźniaczka
Paranoja
witaj Paranojo
piękne imię twoje


CALENDARIUM LAPIDARIUM c.d. 2013-09-19

PAŹDZIERNIK

Październik maluje świat 
pędzlem z paździerzy
kolorowo 
złociście
poeci 
cieszą się jak dzieci
bo z drzew leci
poetyckie natchnienie
a dla sprzątaczki
to zwykłe liście 
i utrapienie

LISTOPAD

W listopadzie 
już spadły liście
i jest goło
listonosz z pełną torbą
listów poleconych
na deszczu moknie
a chciałby odlecieć 
do ciepłych krajow
i wrócić w maju

GRUDZIEŃ

Grudzień grudy ziemi mrozi
chłop w chałupie leniwieje
baby jak kury na grzędzie gderają
dzieci pod poduszki zaglądają
wszyscy pierwszej gwiazdki czekają
Bóg się rodzi
moc truchleje
plebanowi gęba sama się śmieje
na myśl o kolędzie


MOST NAD RZEKĄ ZAPOMNIENIA 2013-09-17

W tym mieście
w którym nie świeci już
niemodny księżyc ze starych wierszy
w którym mijamy się codziennie
po raz ostatni
mimo że pierwszy
spotkałem ciebie

to miasto nie zasypia
przegląda się nieustannie
w lustrzanych wieżach samozachwytu
i zda się mówić sobie i światu
spójrz na mnie
to ja ósmy cud

dlaczego tu spotkałem ciebie
nie wiem

spotkałem ciebie
przypadek to czy właśnie cud
czy czasu początek czy wieczność
stałaś na moście we mgle
a obok twoja samotność

i wyszły sobie naprzeciw
nasze dwie samotności
i zniknęły razem we mgle
a na moście zostały
nasze dwa istnienia

na moście
nad rzeką zapomnienia


ANNA I STANISŁAW 2013-09-09

"Niewzruszonymi pozostają święci,
Choć gwoli modłów niewzbronne ich chęci."
                                      W. Shakespeare - Romeo i Julia
                                      (tłum. J. Paszkowski)


Pędzi Stanisław 
co koń wyskoczy 
do Rzymu
po zgodę na miłość
którą los chytry
obdarzył brata 
i siostrę przyrodnią
wbrew prawom

papież przychylny
ludzkiej miłości
bo miłość bogu jest miła
daje dyspensę
Stanisław szczęsny 
do domu śpieczy
co siły

A w Krośnie u Franciszkanów
Anna w modlitwie przed obliczem Pana
zaiste niepojęte wyroki jego
niedoczekała miłego swego
już całun śmierci zimne oblicze zakrywa
duszę anioły wiodą do nieba

cóż to się dzieje
skąd to płakanie
szlachetni Krosna mieszczanie
lecz już rozumie
tam leży w trumnie
wybrana jego Anna

Boże jedyny 
odpuść mu grzechy
ból go serdeczny przeszywa
i już są razem
już im ślub daje
na zawsze śmierć litościwa

a pomnij który
taki owaki
gdy wstąpisz do franciszkanów
z boku w kaplicy
po twej lewicy
na wieki wieków
oddani sobie
Anna Stanisław
Oświęcimowie


zmów za nich odpoczywanie


 


http://dziedzictwo.ekai.pl/text.show?id=4492


KALENDARIUM - LAPIDARIUM c.d. 2013-09-04

 


 WRZESIEŃ


 


We wrześniu  wrzosy


mimozy


koniec lata spokojny


idzie jesień


do szkoły


do pracy


na wojnę


 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]