edlech | e-blogi.pl
Blog edlech
PO SEZONIE 2013-08-28

 


Już po sezonie, idzie jesień
autokar lata za zakrętem już
i nagle cicho nad jeziorem
umilkło echo pośród gór

jeszcze samotny biały żagiel
jeszcze ostatnich ognisk dym
jeszcze piosenki słowa płyną-
zielone są wzgórza nad Soliną

że lubi ktoś gdy pada w Cisnej
w Siekierezadzie wypić piwo
i że kielonek ma zielony
i skrzydła też zielone ma

miejscowi tu zostaną sami
i do roboty pójdą skoro świt
no bo anioły aniołami
a z czegoś przecież trzeba żyć

dzieci pod górke znów do szkoły
pójdą,i tylko patrzeć - spadnie śnieg
napalić trzeba będzie w piecu
i trzeba będzie upiec chleb

pozbierać śmieci po odjezdnych
przewietrzyć pościel po ich snach
napoić konie wygnać bydło
załatwić w gminie pare spraw

iść na wyręby mroźnym świtem
w kieracie lasu witać zmierzch 
potem się napić pod księżycem
gdy uwierają myśli złe

Bieszczady to nie gie i cedur
beztrosko na gitarze grane
Bieszczady twarda kromka życia
to dłonie szorstkie spracowane

ostra siekiera kark spocony
i powalony drzewa pień
krótka modlitwa tuż przed snem
z nadzieją na jutrzejszy dzień


więc jeśli kochasz tak jak śpiewasz
Bieszczady-zostań tu na rok
idź na wyręby mroźnym świtem
w kieracie lasu witaj mrok

potem się napij pod księżycem
niech cię nie dręczą myli złe
a potem możesz lekkość bytu
zamienić na modlitwy wiersz



KALENDARIUM - LAPIDARIUM cz.II 2013-08-22

 


SIERPIEŃ

Polski sierpień
nieraz sierpem i młotem
musiał pogonić brunatną
i czerwoną chołotę


 


LIPIEC



Lipiec


jak piec gorący


dyszy w cieniu lipy


ale są takie lata


że mu daleko do lata


i wtedy odstawia lipę




 


VANITAS 2013-08-21

"Vanitas vanitatum et omnia vanitas" - Ks. Koheleta


nieczytane książki 
stoją na półkach milcząco

uwięziony w nich czas 
szamota się niecierpliwie
w spowolnionym procesie
hydrolizy papieru
i utleniania farby druku
jak by nie wiedział
że ostatnie słowo
należy do niego

pierwsza litera tego słowa jest
symbolem zwycięstwa


LIST NA B 612 2013-08-20

 


Ta mała planeta Książę jest
zbudowana z twoich marzeń
których zapewne masz kilka
jak zresztą każdy

i masz tu Książę pod ręką
co niezbędne do istnienia
kociołek i wulkan dymiący
krzesełko i zachody słońca

i o swoją różę ciagły lęk 
bo nigdy nic nie wiadomo
gdy baranek bez kagańca
a ty daleko od domu

bo taka już przypadłość losu
że nas ciekawość gubi
a odnajduje tęsknota
w zakamarkach kosmosu

i wierzę że jesteś tam
na jednej z gwiazd na niebie
co gapią się każdej nocy
na moją planetę Ziemię

na którą spadają marzenia
i spalają się w atmosferze
albo toną w oceanie
nim ktoś zdąży je wypowiedzieć

widziałeś u nas w ogrodzie 
tysiące róż i przyznasz Książę
że wszystkie tak samo piękne 
i tak samo samotne

i lis się tuła samotny
bo nigdy nie potrafił
oswoić człowieka
by się z nim spotkać 
o czwartej


ZA POROZUMIENIEM STRON 2013-08-16

/ w ramach letniego relaksu  ;) /


Pozwól mi Pani naruszyć
Twą nietykalność cielesną,
Zapewniam Cię, że się zbliżę
Na odległość bezpieczną
I nie zajdę Ci za skórę
Pięknie opaloną,
I słowa nie zmienię,
Chyba że
Za stron porozumieniem.
Jeżeli przystaniesz
Na mą prośbę małą,
Będę Ci bliższy
Niż koszula ciału.


GRZEBIEŃ (or. czeski: 2013-08-15

/Przełożyłem jak poprzednio/


 


Na gnidy grzebień kup
nadchodzą wszawe czasy
szmatławy idzie dzień
odziany w zdarty łach

Tam w trawie hieny łeb
ta żer już czuje krwawy
walizki trzeba w mig
spakować skoro świt

ref:
Widziałem gniewny tłum
aleje pełne haseł
grożącą niebu pięść
człowieka ze sztandarem
czerwoną na nim krew
i stali pod nim wszyscy
i groźnie płynął hymn
internacjonalizmu

Za miastem łąka jest
tam stoi karuzela
gość się przez tubę drze
kapelusz rudy ma

Widzę w słoiku czerw
stoczyła białą mąkę
i czuję muchy płacz
w matni pająków

ref: Widziałem gniewny tłum

Mam w oczach tylko mrok
a w sercu mam atrament
już wam oddałem dług
prorocy zapoznani

oślepli w blasku lamp
błędnych chrabąszczy stado
idziemy do szulerni
przegrać ostatni grosz

ref: Widzialem gniewny tłum


BO TAK MA BYĆ (Ine' N. 2013-08-10

Przekład pośredni songu Jaromira Nohavicy z czeskiego poetyckiego na polski poetycki


za pośrednictwem zwykłego przekladu znaczeniowego ze strony autora


 


Nie zatrzymam czasu gdy przepada w pył i mrok
Prosić zostań to już lepiej w ścianę rzucać groch
A co jutro mi przyniesie dzień
za zasłoną nocy kryje się

Kiedy wers za wersem składam w długi wiersz
syren śpiew z daleka słodko wabi mnie
Na dywanie nieba gwiazdek sto
gdzie cię znajdę moja Marketo

ref1: tak już jest
tak ma być
losie mój
dziękuję ci
za wszystko to
co stało się
za to co po kawie nam zostało na kubeczka dnie

Czasem mamy z wiatrem zwykle w oczy wieje nam
i niejedna pod powieką niepłakana czeka łza 
ile trzeba żeby płakać łez 
policz- wtedy dowiesz się czym miłość jest

Słowa są jak na podpałkę suchy chrust
wzniecisz ogień i odwrotu nie ma już
pozostanie tylko pył i plew
drugiej szansy nie dostaniesz nie

ref2: bo tak już jest...

W dali już żniwiarzy widać długi rząd
nie ma co się przyjaciele chować w kąt
jeden rok a może jeden dzień
no i kogo kosa draśnie pójdzie hen

Z głupim i z pogodą gadać nie ma co
tyle lat przeżyłem w cyrku dobrze znam już to
bajka czy kryminał tak czy siak
zawsze wiersz za wierszem czytam a nie wspak

ref3: bo na wspak
to nie tak
no nie da się
losie mój
dziękuję ci
za noce dnie
za to co po kawie nam zostało na kubeczka dnie

tak już jest }
tak ma być }
za wszystko dziękuję ci } 1 +bis 3x 

ot i co
finito...


http://www.youtube.com/watch?v=qKaSVNr79dA


/auto/DONOS 2013-08-03

 


"Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie."


 W. Szymborska - Głos w sprawie pornografii


 


"Poeta kocha język jak kobietę, więc go zapładnia"


  Edward Rzepka, mój polonista z Technikum Elektrycznego


 na lekcji w 1968r.


 


ja


autor tego wiersza


bezwstydnie donoszę


na siebie


że bawię się brzydko


słowami


obnażając jądra ich


znaczeń


nakłaniając do łączenia się


w związki frazeologiczne


sprzeczne z prawem naturalnym


języka


 


cynicznie i z premedytacją


przeplatam rymy męskie


i żeńskie


z niezdrowym podnieceniem


nasłuchując odgłosu orgii


brzmień


 


donoszę


że ze szczególnym upodobaniem


uprawiam homonimię


synonimię


polisyndetonię


i inne zboczenia


od normy mowy


potocznej


 


szczytem mojego zdeprawowania


jest lubieżne oglądanie


figur retorycznych


pod kątem


wartości ekspresji artystycznej


 


zwracam szczególną uwagę na fakt


że owych aktów deprawacji dokonuję


przy świetle dziennym obnażając


fałsz romantycznego przeświadczenia


że tylko noc sprzyja płodności


literackiej


 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]