edlech | e-blogi.pl
Blog edlech
POEZJA ŚPIEWANA 2013-01-30

 


Pytasz dlaczego melancholia


dlaczego smutek i nostalgia


gdy śpiewam albo piszę wiersz


mimo że tak na co dzień jestem


kpiarz birbant nawet trochę cynik


przy tobie wieczny optymista


no cóż ci powiem przecież wiesz


kochana


 


że to poezja jest śpiewana


i taka jej istota rzeczy


taki jest kanon i maniera


że pieśń ma być do bólu szczera


nie miejsce tu na pusty śmiech


 


bo to poezja jest śpiewana


tu papierowy smutku okręt


zabłyśnie w dali żagla skrzydłem


nim pójdzie w zapomnienia odmęt


strofa mi taktem nie wędzidłem


 


bo to poezja jest śpiewana


ze słów i nut magiczny splot


gdzie wypłakują się me żale


gdzie w ikaryjski ruszam lot


nim pójdę w zapomnienia odmęt


 


bo to poezja jest śpiewana


o tamtych co już zwiędły kwiatach


Villona niegdysiejszych śniegach


ciszy milczących poematach


co w zapomnienie idą precz


 


więc już nie pytaj mnie kochanie


o tę księżyca stronę ciemną


co w nieskończoność zapatrzona


nie może śnić oblicza ziemi


gdzie na błękitu oceanie


mały okręcik smutku płynie


nie pytaj już


zostań tu ze mną


dopóki noc nie minie


 


 


 


* * * /wciąż upominasz się../ 2013-01-28

wciąż upominasz się u świata


o swą obecność  jemu zbędną


wędrujesz po fantasmagoriach


zimnych ekranów swiatłoczułych


odpornych na gorączkę źrenic


i kłaniasz się dość wymuszenie


za odrobinę tej jałmużny


co czekiem bez pokrycia jest


w skarbczyku  zadośćuczynienia


 


kiedy po dniu tak bezowocnym


odłożysz maski  pójdziesz spać


nim zaśniesz znów układać będziesz


grafiki lotów bez powrotu


do punktu wyjścia co zamknięte


a klucze zżarła czasu rdza


 


popatrzysz w lustro jak ucieka


w nieskończoności nieśmiertelność


ulicą zmarszczki której czoła


stawisz tak dzielnie jutro znów


bo jutro też zarzucisz sieć


i błyśnie srebrem ryby grzbiet


ale najczęściej białym brzuchem


śnięte ławice życzeń pustych


 


 


DO NIECZYTAJĄCYCH POEZJI 2013-01-27

 


Dzisiaj


w dobie komputerów


niewielu czyta wiersze


twardy dysk zbyt twardy


dla mięczaków zwanych poetami


a pojemnosć pamięci zbyt mała


aby zapisać to


co pomiędzy wierszami


AD CAPTANDUM VULGUS 2013-01-27

Twoi wysmakowani czytelnicy przypominają ci,  że moda na wulgaryzmy w literaturze minęła kilka lat temu. Więc zamiast pisać-  strasznie chce mi się srać – użyj ekwiwalętnego, subtelnego w swoim-zarówno semantycznym, jak i fonicznym wydźwięku – sformułowania; czuję nieodpartą chęć oddania stolca. Niebawem przekonasz się, że ludzie są lepsi, a świat piękniejszy (czy na odwrót ?) Tak…tak działa efekt motyla…(który własnie usiadł na gównie…przepraszam…na desygnacie nieestetycznego słowa, okrelającego artefakt procesu przemiany materii)…czyż to nie jest piękne?


W LUSTRZE 2013-01-25

ej ty


po tamtej stronie


do ciebie mówię


więc nie udawaj że cię tam nie ma


po tamtej stronie


żeś tylko złudą


że fotonem


w pułapkę lustra nagle


po stu milionach lat schwytany


i dziwisz się samemu sobie


żeś taki jasny


taki srebrny


jak martwa gwiazda matka twoja


i tylko jedno się nie zgadza


że prawa lewą


a lewa prawą


dobrze że góra jest i dół


zaiste dziwne to pojęcia


na lekkość bytu zapisane


żelazną ręką grawitacji


że koło lustra stoi stół


na stole zgrana talia kart


którą ktoś o swój los


grał sam ze sobą


a wygrała śmierć szalbierka


co asów chowa sześć w ciemności


i zagra gdy ty rzucisz pięć


ale tobie serce nie pęknie


bo zgadzam się


złudą jesteś i snem


malowanym na szkle


i gdy odwrócę się


do mojej zwykłej codzienności


ta arbitralnie mi odpowie


prawa jest prawą


a lewa lewą


i góra i dół


bo to się  nie zmienia


i miejsce i czasu opętańczy  bieg


i te pytania bez odpowiedzi


o sens istnienia 


Tyż nowy klip...samem se go upichcił... 2013-01-21

 


Embarassed     http://youtu.be/e-zECxe8xWw


LINK do skleconego przeze mnie wideoklipu 2013-01-17

Cool


  http://www.youtube.com/watch?v=EFcbeZC62ds&feature=youtu.be


KIEDY MIŁOŚĆ... 2013-01-15

Kiedy miłość oswoisz jak dzikiego psa


który wył do księżyca ciemnej strony


kiedy będzie już tylko skomleć


na wiatr bezradnie rzucanymi słowy


cóż wtedy poczniesz z tą odmianą losu


bez tej obroży ramion czułych drżących


bez spojrzeń zderzenia dwóch kosmosów


gdy już  się skończył kanikuły czas


psia gwiazda grudnia chłodem wieje?




Napiszesz wtedy prozą czy też wierszem


z chęci najszczerszej czy tylko z kaprysu


jak rymopisów długi szereg


dawniej teraz potem


i z polotem


i dezynwolturą


obwieścisz światu rozwiązanie dylematu


odwiecznego połowy ludzkości


czy lepiej kochać


czy też marzyć o miłości?




HESPERYJSKI SAD 2013-01-14

/ taka sobie dumka do śpiewania /


 


proza poezja


poezja i proza


to nie jest życie


to literatura


słowa wiązane


sznureczkami formy


i niepokorny możesz tutaj być




udawać dramat


farsę czy komedię


według uznania destylować świat


w extrakty prawdy


która jest złudzeniem


miraże które grają prawdy blask




a życie tobie kością w gardle stoi


jabłkiem Adama od zielonych lat


bo każdy musi życiem się zakrztusić


by poznać życia słodko-kwaśny smak




a życie tobie jak nieznana droga


na której tylko wiatr i czasu kurz


ale iść musisz bo nie ma odwrotu


zawsze bądź gotów że kres drogi tuż




lecz póki co napiszesz jeszcze jeden


wiersz albo prozy jeszcze kilka stron


w skarbczyku myśli złotych tę odgrzebiesz


- nie pytaj komu bije dzwon




być albo nie być


pusty to dylemat


gdy się przebyło życia spory szmat


jeszcze raz błękit pojaśniał na wschodzie


jeszcze raz kwitnie hesperyjski sad


LASEK BULOŃSKI 2013-01-09

   Najważniejsze jest pierwsze zdanie.  A potem i tak pod górkę. Możesz zacząć od tego:                                                                                                     „W piękny poranek majowy wytworna amazonka, siedząc na wspaniałej kasztance, jechała kwitnącymi alejami Lasku Bulońskiego.” Napisał je niejaki Grand w powiesci  Camusa. Taka fikcja w fikcji. Gosć chciał stworzyć  powieść doskonałą, ale na tym skończył,  bo nigdy nie był zadowolony z efektu. Sam był zaprzeczeniem doskonałości. Zresztą znasz to ze szkoły,  jeżeli przeczytałeś Dżumę .  Jest okazja, żeby pociągnąć temat dalej…Pewnie myślisz, że lecę z tobą w chujki?…Pamiętasz Lasek Buloński? Kwiecień, dziewiećdziesiąty szósty rok, tamtego wieku oczywiście. Jechałeś nocą z Lionu do Paryża. Autokarem z grupą młodzieży szkolnej. Na postoju zapaliłeś gitanesa, ale po kilku machach rzuciłeś go, bo był siekiera. Resztę paczki dałeś potem jakiemuś włóczędze na Montmartrze. Wieża Eiffla objawiła ci się z daleka w rozrzedzonym światłami miasta mroku niemalże metafizycznie, ale nie aż tak metafizycznie, jak w pięćdziesiątym ósmym Pałac Kultury imienia Józefa Stalina,  gdy pierwszy raz w życiu jechałeś pociągiem Zagórz -Warszawa Wschodnia do stolicy,  która w twojej  świadomości siedmiolatka jawiła się jak Wyspy Szczęśliwe z Atlantydą i Eldorado razem wziętymi. Oczywiście wtedy nic nie wiedzialeś o tych mitycznych krainach.  Kiedy wjeżdżaliście o czwartej nad ranem na camping w Lasku Bulońskim, przywitała was Francja ze skrytych,  młodzieńczych wyobrażeń, w osobie  prostytutki odsłaniającej przed przejeżdżającymi samochodami duże okrągłe cycki. Przypomiała Wolnoć z obrazu Delacroix , która w przerwie między jedną rewolucją, a drugą ,wiedzie lud na pokuszenie. Albo Marię Magdalenę Tycjana przed wypędzeniem siódmego demona. Na szczęscie większość uczestników wycieczki spała snem sprawiedliwym Polskiego Pielgrzyma Tułacza i nie doszło do zgorszenia pobożnej dziatwy z katolickiej Polski. Sam lasek i camping już nie robił takiego wrażenia.  Przypominał typowy polski. Kilka alejek, wzdłuż których stały zupełnie przeciętne domki kempingowe, jak w jakiejś Tylawie albo Krępnej. W jednem większym budynku, przypominającym małą halę targową albo poczekalnię na małej stacji, znajdowały się sanitariaty i prysznice. Nic nadzwyczajnego. Plątała się tam zbieranina przeciętnych turystów. Biali , kolorowi, przeważnie młodzież. Nie było Japończyków. Ci zapewne nocowali w hotelach wyższej kategorii bliżej centrum.  Widywałeś ich później w typowych miejscach z przewodników; pod wieżą Eiflla, pod Luwrem, pod Notre Dame. Wszędzie pstrykali fotki swoimi Canonami i  Niconami z taką determinacją, jakby ta czynność była warunkiem  sine qua non bycia nie tylko w Paryżu, ale wręcz  istnienia. Tak samo było w Rzymie, Amsterdamie czy Wiedniu. Nie widziałeś ich na drugim końcu Europy, w Kerczu, gdzie Morze Czarne przechodzi w  rachityczny akwen Morza Azowskiego. Mogliby tam zrobić sobie piękne ujęcia pod ogromnym pomnikiem Lenina, mimo że od jesieni ludów minęlo już kilkanacie lat. Mogliby też spróbować skorzystać w razie potrzeby ze sracza w porcie, tak zwanej kuczanki, gdyż potrzebujący musiał kucnąć nad otworem w blaszanej podłodze, by oddać stolec. Mógł jednoczenie widzieć współzałatwiających się, którym głowy wystawały ponad przesłony oddzielające stanowiska sanitarne. Przypominało to boksy w stajni. Twórca idei kolektywizmu i materialny wytwór tej idei w jednym miejscu.  Kilka lat później byłeś zdziwiony, że na parkingu  przy Piazza Prato Della Valle w Padwie, między starymi budynkami uniwersyteckimi, w których wykładał Galileusz, a bazyliką Sw Antoniego, znajduje się podobny, smierdzący szczynami, obskurny kibel. Zastanawiasz się, czy ma to związek z popularnością komunizmu we Włoszech. Może ma, a może nie… Toalety publiczne w Paryżu przypominały budki telefoniczne.  Jedną taką odwiedzałes z grupą uczestników eskapady przy Rue de Vaugirard w 15 dzielnicy. Przewodnik ostrzegał,  żeby nie robić numerów z przytrzymywaniem drzwi, żeby cała wycieczka obskoczyła sraczyk  za jedną monetę dwufrankową, bo następny może wpasć do szamba. Tak to sprytnie  żabojady urządziły,  żeby kibel był czyszczony po każdym użytkowniku, a jednoczenie zabezpieczyli się przed tym, żeby ich żaden Arab czy Rumun, czy Polak, nie oszukał. Wysoka kultura, demokracja i przedsiębiorczosć- filary cywilizacji zachodniej. Tak mówił przewodnik, pan Jurek, któremu na sercu leżało dobro wycieczki, jak zresztą każdemu z nich, oprowadzających stado baranów po najwspanialszych miejscach i w tajemnicy zdradzających  najlepsze miejsca do zjedzenia , czy nabycia towaru- tu proszę państwa dostaniecie najlepsze  naleśniki meksykańskie w Budapeszcie. Tylko 700 forintów. Z dipem ziołowo czosnkowym. Najlepsze kopanasti  w Atenach kupicie państwo na Tavros , podjedziemy tam,  jak zrobimy Hefajstejon. Expresso? Tylko na Placu Hiszpańskim…Potem idzie na zaplecze i odbiera swoją dolę za napędzenie frajerów do ustawionej knajpy. A naleśniki dużo lepsze w barze mlecznym na Kościuszki w Jasle...  Expresso w Rzymie na  Piazza di Spagna rzeczywiście dawało kopa. Może  jeszcze tam wrócisz. Wrzuciłes grosz do fontanny. Podobnie jak w Wersalu czy Schonbrunnie. Jak tysiące, a może dziesiątki tysięcy rodaków z Wałczów, Raciążów,  Sanoków i Wąchocków pragnących zaliczyć Europe. Zaliczyć znane zabytki, słynne place, plaże wina, sery, piwa, makarony, a nawet burdele. I żyć przeświadczeniem, że się jest Europejczykiem. Odetchnąć Europą.  Zapomnieć o tym,  że przez  lata szarego socjalizmu  zagranica to był Bardejów, a co najwyżej Preszów, gdzie pierwszy raz pojechaliscie z Wackiem, przyszłym szwagrem, na wuesce- popularnym peerelowskim motocyklu. Można było jechać na dowód, podobnie jak do NRD.  W siedemdziesiątym drugim okrążyłeś Polskę autostopem, a na koniec pojechałeś z Tomkiem, kolegą z klasy, pociągiem do Berlina.  Wieczorem Berlin Wschodni wyludniony był jak  jakaś pipiduwa. Szliscie pustym Unter den Linden i pili z flaszki jabola przywiezionego z kraju. Swobodnie rzucalicie kurwami, aż przed Bramą Brandenburską zatrzymał was patrol milicji ludowej NRD. Póżniej, już po Okrągłym Stole, Tomek robił dziesiątki razy trasę do Stambułu, jak zresztą większość myśląca nie o oglądaniu ruin upadłych potęg, ale realnie o życiu, czyli o pieniądzach.  Przywoził turecki dżins na handel bazarowy. Miał nawet swoje stoisko na Jarmarku Europa, czyli Stadionie X –lecia w Warszawie.                  Po latach dowiedziałeś się, że został zastrzelony w swoim samochodzie, gdzieś w okoliach Washington Park w Chicago- podobno jechał odebrać dług.  No więc co z tym zdaniem? Może tak - O 4 nad ranem zblazowana dziwka snuła się alejkami Lasku Bulońskiego, w poszukiwaniu napalonego frajera z  forsą…


 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]