edlech | e-blogi.pl
Blog edlech
MANEKINY 2011-01-31

 


Nocą
w galeriach handlowych
toczą się nieme rozmowy
manekinów
każdy z nich wytacza
jeden argument pozy
nadanej mu raz 
i ostatecznie
w akcie stworzenia
toteż nie dochodzi
do uzgodnienia wspólnego
stanowiska
w kwestiach bezspornych
krzyżują się
niesprzeczne poglądy
na istotę bycia
manekinem
jedynie pewne wątpliwości
mógłby mieć bezgłowy korpus
ze stoiska naprzeciwko witryny


z dziełami filozofów 


ale nie nauczył się
żadnego języka ludzi
więc pozostaje niezmiennie
przy swoim zdaniu
bez zbędnej gestykulacji
nieobecnych rąk
reszta bezgłośnie aprobuje
jego poglądy 
w kwestii niebytu
jutro
gdy znowu pojawią się tu ludzie
by pośród różnorodnego asortymentu
przedmiotów użytkowych
szukać sensu egzystencji
we właściwym rozmiarze
i atrakcyjnej cenie
manekiny wrócą 
do swojej wyuczonej roli
atrapy człowieka


Nienapisany wiersz o miłości 2011-01-28

nie napiszę jeszcze
wiersza o miłości

do tego potrzebne jest
szczere zdziwienie
dziecka które odkrywa
że boli
ale nie wie gdzie
nie wie co boli
a nawet nie wie
że to ból
nieświadome zaraża się
tęsknotą do tęsknoty
pragnieniem pragnienia
głodem głodu

potrzeba też
permanentnego dyletanctwa
człowieka który wiele razy
doświadczył już
prawdziwej miłości
i mniema
że poznał jej prawdę

potrzeba też
spokoju starca
który dziwi się nieco
temu dziecku w sobie

muszę zatem zaczekać
nie wiem jak
długo


Anioł napity 2011-01-26

Lubię czasem pojawić się
w barze Nadzieja
 /zaułek koło rynku/
na twardej jak samo życie
drewnianej ławie
w pozycji Chrystusa frasobliwego
siedzi  Bida
w zmęczonych drelichach

i zawstydzonych butach
z poszarpanymi sznurówkami
na których trudno się powiesić


a co dopiero związać koniec
z końcem w węzeł gordyjski
toteż Bida nie rozważa
ani w języku nieznanego ojca
ani w języku Szekspira
sensu egzystencj
główną troską Bidy
jest to cienkie piwo
które kurwa sie kończy
a kumpel nie postawi
bo nie stanie na nogach
przytulił go właśnie litościwy stół
dając posłanie znużonej głowie
morfeusz pod postacią
chmurki dymu z papierosa
zsyła mu dla ukojenia sen
o numerach loterii Pana Boga
który sprawiedliwie
dał każdemu jeden los
do przegrania
Bida wypija ostatni łyk
i odchodzi w ciemność
oddać miastu trybut uryny
zapatrzona w piękną przyszłość
blada Beatrycze od Modiglianiego
wyciera ścierką ochlapany kontuar
dopijam piwo
zabieram  skrzydła z wieszaka
i znikam
po ciemnej stronie
księżyca


Prosty przepis 2011-01-25

weź stosowną ilość
mięsa armatniego
/sklep Tania Jatka/
ukształtuj na obraz
i podobieństwo
nakarm ideami
/bóg, honor -
co tam masz pod ręką/
znieczul miłością
ojczyzny
bohaterom odejmij nieco
instynktu
samozachowawczego
resztę nasącz obowiązkiem
i dyscypliną
okadź dymem stosów
ofiarnych
tak przygotowaną potrawę
rzuć na żer
historii
/krew wsiąknie w ziemię/


Puszka 2011-01-24

W śniegu
leży puszka po piwie
/wersja letnia w trawie/
zbyteczny artefakt
Pandory

już wychynęły z niej
nikłe opary
obiecanej przez Zeusa
Nadziei

reszta krąży
w dionizyjskim wirze jelit

bogowie pogrążeni w
boskiej niemocy
zalewają robaka

zniesmaczeni kalekim dziełem/stworzenia 


pijany Posejdon
w oceanie płynu
mózgowo-rdzeniowego


mąci trójzębem
trzeźwe spojrzenie na
świat


puszka leży
pusta
jak kantowska rzecz
sama w sobie
ontologiczny dowód istnienia
puszki po piwie


Chwała Bogu 2011-01-22

/nie tylko dla wierzących/

Bóg
stwarzając nas
dał nam tylko to
co miał
oprócz nieśmiertelności
no i chwała Bogu


Sześćdziesiąt 2011-01-20

/czyli względność czasu/


sześćdziesiąt sekund -
długa chwila grozy
sześćdziesiąt minut -
nuda w poczekalni
sześćdziesiąt dni -
jeszcze wytrzymamy
sześćdziesiąt lat -
trzasnął bat...


Proszę 2011-01-18

Drodzy czytelnicy,proszę o śmiałe komentarze, gdyż nie piszę sobie a muzom...


ukłony...Edward Lecheta


SONATA ETERNA 2011-01-16

 


No dasz pan spokój Hercowicz?
zostaw pan te skrzypce...
śnieg już dawno stopniał,
mróz zelżał...
taki klimat.
Serce w porządku?
A pamięć nadal dobra, słyszę...
gra pan jak z nut...
mówią, że nie rzuca się pereł
przed wieprze...
Rozumie pan, Scherzowicz...
Franc Peter umarł
ponad wiek temu
w Wiedniu.
A po Moskwie nie suną już sanie.
Cóż...takie jest życie,
nie?....
jakie?... pan pyta?
jak talia kart...
na początku świeża, kusząca,
na końcu zgrana...
a właściwie jak pan ma na imię
Sercowicz?
Osip?...żona Nadieżda?
nie?... 
nie pytam więcej,
niech pan gra...
niech pan gra, Hercowicz


POETYKA PROKSEMIKI 2011-01-14

 


Napisałem:

       na orbitach
       kolizyjnych
       dwa odrębne stany
       osobliwe
       w kwadracie grawitacji
       trzask zgniatanej przestrzeni
       interpersonalnej
       złamany dystans
       intymny
       sacrum w profanum
       w układzie odniesienia
       tylko my
       axis mundi

Zastanawiasz się, czy to jest wiersz
o zderzeniu galaktyk,
czy o zwykłym ciupcianiu...

No cóż...
poezja jest wieloznaczna


ŚLEPY ZAUŁEK 2011-01-14

Zaułek 
ślepy od urodzenia
nie widzi wyjścia
nie oświeci go światło neonów
ani światło wiary
bóg niezbyt skory
rozniecić tu iskierkę
nadziei
/energia kosztuje
a tyle jej trzeba
do ogrzania galaktyki/
jedynie noc litościwa
przytuli niechciane dziecko
miasta
wybaczy mu wszystkie grzechy
mroczne myśli
ciemne sprawki
towarzystwo spod ciemnej
gwiazdy 
/którą astronomowie nazywają
czarną dziurą/
niewidomy staruszek 
/mówią że ślepy od urodzenia/
który przychodzi tu co wieczór
/podobno od stu lat/
kpi w duchu z szukających przejścia
bo wie
że właśnie tu jest koniec
świata


nowy rok 2011-01-13


 
od dzisiaj za rok
będziemy widzieli
te same gwiazdy nad dachami
te same dachy
te same okna na poddaszu naprzeciw
ten sam horyzont odległy
o rzut okiem
może ktoś zbuduje nowy dom
wtedy powiesz
popatrz
jednak coś sie zmieniło
w ciągu roku
tak powiesz za rok
czyli /już niecałe/
trzysta sześćdziesiąt pięć dni
więc będę czekał na to
od dzisiaj
bo nowy rok zaczyna się
codziennie


NOWY DZIEŃ POWSZEDNI 2011-01-13

o północy
nowy dzień
ubiera buty
ma dużo do zrobienia
najpierw musi posprzątać
po wczorajszym
pozbierać puste butelki
i puste gesty
obudzić nocnego stróża
i nocne lęki
dokończyć wczoraj zaczęte wiersze
pozamykać knajpy i burdele
by w spokoju ducha
świętego
otworzyć o poranku kościoły
sklepy z mlekiem i bułkami
wyjść z psami
włączyć światła na skrzyżowaniach
ludzkich spraw
potem odprowadzi dzieci do szkoły
rozwiesi nekrologi
rozwiesi pranie
załatwi wiele spraw
nie załatwi wielu spraw
i tak dalej
byle do wieczora
usiądzie wtedy w fotelu
żeby zobaczyć w tv
co nowego przyniósł
miastu i światu
o północy wyjdzie
i dotychczas nie powróci


zimowy zmierzch liryczny 2011-01-10

o zmierzchu
czas powoli zamarza
nieznacznie porusza kołem
horyzontu
na osi gwiazdy polarnej
pomrukuje arktycznie
wielka niedźwiedzica
tymczasem jowisz
wędzi swoje cztery księżyce
nad kominem
mgławica w orionie szykuje
świąteczny wysyp gwiazd
spadających
wypowiedz tylko życzenie
gdy niebawem opadną
fraktalami śnieżynek
na samotność drzew
i ścieżkę
do twojego domu


Montaż 2011-01-06

Można zmontować wiersz
z używanych części
samochodowych
w tym celu należy udać się
na szrot
gdzie w piekle bezruchu
pokutują dusze
starych aut                                                                                                                 

tłoki tęskniące do sprężania
skrzynie biegów szczerzące zęby
na myśl o redukcji
sprzęgła pragnące jedynie momentu
obrotowego  
korbowody rozdarte
między nudą posuwistozwrotności
a szaleństwem obrotów
felgi spragnione
ciepłego objęcia opon

ciężko zgrzeszyły karoserie
pyszniąc się finezją  linii
niepomne tego
że wszystko marność
i jutro zastąpią je nowe modele
na targowisku próżności             

grzechem rozwiązłości
wyróżniały się kabriolety
obnażające intymność wnętrza

wozy sportowe
bezczelnie prześcigały się
w licytacji prędkości                                              

limuzyny kipiały prestiżem
władzy i sławy
na drogach
pilnie strzeżonych

jedynie fotele
a szczególnie tylne kanapy
nie chcą już brać na siebie
cudzych grzechów
więc nie dostąpią czyśćca
warsztatu tapicerskiego
spalą się
na wysypisku za miastem

pozbieraj zatem co lepsze części
i zmontuj ten wiersz

nie zapomnij też o skrzydłach
Pegaza
może znajdziesz je
wśród tych
rupieci





Częściowe zaćmienie słońca 2011-01-06

Częściowe zaćmienie słońca
miało miejsce
nad hipermarketem Marketland
w porze wzmożonego ruchu
przedświątecznego

okrąg słońca powoli czerniał
pod pokrywką księżyca

tymczasem ludzie kupowali
najlepsze towary
po najniższych cenach
 
z początku czarna plama
na brzegu tarczy słonecznej
nieznacznie zakłóciła symetrię okręgu
obserwator
/tutejszy menel
który już był nabył
tanią nalewkę /
kojarzył ten widok
z ugryzionym naleśnikiem

z biegiem czasu
słońce zmieniło się                              
w złoty półksiężyc
/pewien polonista odnalazł był w tym
ów złoty róg Wyspiańskiego/

księżyc właściwy
zdawał się być czarną dziurą
w niebie
/pewna dewotka skojarzyła była
ten widok
z bramą piekielną
nie bez przyczyny pogłosek
o rychłym końcu świata/

tymczasem miły głos z megafonu
zachęcał do zakupu
najlepszych towarów
po najniższych cenach

po upływie niespełna
połowy godziny
księżyc zniknął w błękicie nieba
/pewien miejscowy poeta
awangardowy
z niesmakiem skonstatował
poetycką nieświeżość
owych rekwizytów/
słońce znowu rozświetliło
pełnym blaskiem
bilbordy reklamowe
zachęcające do zakupu
najlepszych towarów
po najniższych cenach

zajęci kupowaniem
nic nie wiedzieli
o częściowym zaćmieniu             
 uniknęli tym samym
zbytecznej epatacji
/były kapłan egipski
żałował był
że obecna władza
nie wykorzystała tego zjawiska
do zaćmienia umysłów
pospólstwa/

następne częściowe zaćmienie
będzie dostępne już wkrótce
po najniższych cenach


Wieczór Trzech Króli 2011-01-05

Na oddziale psychiatrycznym
szpitala miejskiego
zatrzymali się Trzej Królowie
przywiodła ich  opętana gwiazda
rzekomo ze wschodu
mówią że
narodziło się tu dzieciątko


ubrani w stare piżamy
wytrzepują z kieszeni resztki
mirry i kadzidła

wielbłąd osioł i koń
zamknięte
w magazynie odzieży wierzchniej

pasterze w białych fartuchach
roznoszą chleb z serem
i herbatę w plastikowych kubkach

kończy się właśnie pora
odwiedzin
Trzej Królowie zerkają ukradkiem
przez dziurkę od klucza
czy nie nadchodzi Herod  

w razie czego będą udawać
pacjentów

Archanioł Gabriel przyniósł
dobrą nowinę
Józef z Marią odlecieli do Egiptu
jumbo-jetem

dzieciątko zostało u babci


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]